fbpx

6. maja 1954r., stadion uniwersytetu Oxford. Roger Bannister z grupą innych biegaczy podejmuje próbę pobicia rekordu świata na dystansie 1 mili. Walka toczy się nie tyle pomiędzy biegaczami, co przede wszystkim z samym sobą. Tym razem nie chodzi tylko o kolejne setne części sekundy, zbliżające zawodnika do magicznej bariery 4 minut (ówczesne środowisko sportowe i medyczne uznawało za niemożliwe przekroczenie tej granicy) ale o jej pokonanie.

Idealnie wyrzeźbione ciała biegaczy, tysiące godzin treningów, litry wylanego potu, profesjonalnie przygotowany tor, najlepsze obuwie kontra jedna natrętna myśl, chodząca po glowie… „4 minuty, szybciej się nie da…”
I nagle strzał! Szaleńczy bieg, nieludzki wysiłek, oddech i bicie serca zagłuszające okrzyki kibiców…
Gdy Roger przebiega linię mety, komentator krzyczy: „3.59.4!!!”. Już wszyscy wiedzą, że granica została przekroczona, wielki mur mentalnych ograniczeń został pokonany, a to, co jeszcze przed chwilą było niemożliwe, stało się rzeczywistością. Sukces Bannistera to nie tylko nowy wynik. Po tym biegu, w jednym momencie, w głowach setek sportowców również pękły ograniczenia. Pojawiła się nadzieja, wiara i siła tak że w przeciągu roku 12 razy powtórzono ten wyczyn ustanawiając kolejne rekordy.

“Jeśli sądzisz, że potrafisz, masz rację. Jeśli sądzisz, że nie potrafisz, również masz rację.”

Henry Ford

Jak to się stało? Co było przyczyną tego fenomenu? Kto jeszcze stał za tym sukcesem?
Franz Stampfl – osobisty doradca i trener mentalny Roger’a. To on, pracując z psychiką zawodnika, musiał najpierw usunąć jego ograniczenia w głowie, aby biegcz mógł w pełni wykorzystać możliwości swojego ciała. Gdy Roger zrobił już ten krok, kolejni mieli łatwiej. Umysły sportowców otworzyły się, a wraz z nimi uwolnił się wytrenowany i skumulowany przez lata potencjał. Jego sukces był dla innych jak zapalnik, jak poruszenie pierwszej kostki domina. W 1975 r. królowa Elżbieta II nadała sportowcowi tytuł szlachecki, a wyczyn młodego Bannistera zapisał się w pamięci milionów ludzi, otwierając tym samym nowy rozdział w historii sportu.

Wszystko zaczyna się w głowie…
Co jest ważniejsze Kapitan czy okręt? Kierownik czy pracownik? Umysł czy ciało?

Ważna jest współpraca i dobra komunikacja. Sukces jest wtedy, gdy wszystkie elementy współdziałają w jednym celu. Nie pomogą myśli o medalu, gdy mięśnie są jak z waty ani  mięśnie jak stal, gdy w głowie jest zwątpienie…

Trening mentalny to ćwiczenia umysłu niczym, które są niczym ziarno zwycięstwa rzucane na glebę treningu fizycznego. To myśli, emocje, niezłomna wiara w siebie… 

Pytanie: co zasiano w Twojej głowie???

W czasach gdy ciała sportowców są już wyżyłowane do granic możliwości, najlepsi sięgają bo dodatkowe zasoby, źródło potencjału drzemiącego niczym cichy wulkan w każdym z nas. Mowa tu o sile  umysłu, podświadomości determinującej motywację, samodyscyplinę, nawyki i działanie hormonów. W tym ostatnim bynajmniej nie chodzi o środki dopingujące ale tzw. legalny doping emocjonalny. Skoro to umysł steruje gospodarką hormonalną, to dlaczego nie wykorzystać umysłu do produkcji  paliwa rakietowego dla naszego organizmu skoro masz reaktor w sobie?

Więcej energii na treningu, uwolnienie rezerw siły, lepszy sen i odpoczynek, szybsza regeneracja uszkodzonych tkanek, redukcja bólu i stresu oraz redukcja wagi. To tylko niektóre możliwości i zalety skutecznej pracy  z umysłem. 

Kto z tego już korzystał?

Lista tych, którzy oficjalnie o tym powiedzieli jest długa, ale oto kilka skromnych nazwisk: Michael Jordan, Tiger Woods,  Michael Schumacher, Fabian Hambücher, Mike Tyson.

Po co?

Aby osiągać mistrzostwo.

Nie chodzi o to kim i gdzie teraz jesteś, ale jak bardzo czegoś chcesz.

 

Każdego ranka gdzieś w Afryce budzi się gazela. Wie, że musi być szybsza od najszybszego lwa, bo w przeciwnym razie zginie. Każdego ranka gdzieś w Afryce budzi się też lew. Wie, że musi być szybszy od najwolniejszej gazeli, bo w przeciwnym razie umrze z głodu. Nie ma znaczenia, czy jesteś lwem, czy gazelą. Ważne, że gdy wstaje słońce, musisz być gotowy do biegu.”
Roger Bannister

Autor: Dariusz Wresiło