fbpx

Strach przed porażką dotyka wielu ludzi. A jak jest z Tobą?

Na początku odpowiedz szczerze na następujące pytania:

  • Czy zdarza Ci się odkładać sprawy na później z powodu braku pewności co do rezultatu swoich działań?
  • Czy unikasz sytuacji, kiedy musisz zrobić coś nowego na oczach innych ludzi?
  • Czy kiedykolwiek zdarzyło Ci się zrezygnować z czegoś, co mogło udoskonalić Twoje życie, nawet gdy nie było racjonalnego powodu zaniechania działania?

Jeśli odpowiedz chociaż na jedno z powyższych pytań brzmi „tak”, to jesteś wśród tych ludzi, którzy nie realizują wszystkich swoich celów, ponieważ stopuje ich lęk przed niepowodzeniem. Czasami jest to problem nieuświadomiony, gdy wmawiamy sobie, że nie nadszedł odpowiedni czas na zmiany, pasuje nam obecna sytuacja, która ewidentnie nie jest optymalna lub szukamy bezpiecznych, zastępczych lecz mniej efektywnych rozwiązań.

Przyczyną zaniechania działań może być także strach przed sukcesem, jednak w gruncie rzeczy jest to obawa przed odpowiedzialnością, przed kolejnymi wyzwaniami, które mogą zakończyć się niepowodzeniem, czyli w rezultacie chodzi o to samo.

Większość z nas postrzega porażkę jako coś negatywnego, coś czego powinno się za wszelką cenę unikać. Niestety wystrzegając się „upadków”, zmniejszamy tym samym prawdopodobieństwo sukcesu, ponieważ podążamy wówczas znanymi, wydeptanymi ścieżkami, na których niewiele nowego możemy odkryć i doświadczyć.

Innymi słowy, aby zwyciężyć, musimy nauczyć się przegrywać, ponieważ jak powiedział Winston Churchill „sukces polega na przechodzeniu od porażki do porażki bez utraty entuzjazmu”.

Dlaczego zatem tak trudno jest nam zaakceptować możliwość przegranej?

Najczęściej przeszkodą są tu przekonania i programy wyniesione jeszcze z czasów dzieciństwa. Nasi rodzice, wierząc, że postępują właściwie, wymagali od nas jak najlepszych stopni w szkole oraz motywowali do perfekcjonizmu w innych dziedzinach życia. Z jednej strony była to dobra lekcja, ponieważ warto wykorzystywać cały swój potencjał i dążyć do najlepszych rezultatów. Z drugiej jednak, gdy traktujemy błędy jako coś złego, nastawiając się na ich absolutne omijanie, rodzi się ogromny strach przed porażką, który paraliżuje nasze działania.

Zgłosił się ostatnio do mnie mężczyzna z problemem przytłaczającego stresu w pracy, odkładaniem decyzji na później i lękiem przed byciem ocenianym przez innych. W trakcie hipnoterapeutycznego procesu zmiany dotarliśmy do sytuacji z wczesnego dzieciństwa, kiedy 3-letni chłopiec dotknął z ciekawości gorącego pieca, co wywołało bardzo intensywną reakcję rodziców. Uczucie strachu, które zrodziło się wówczas w dziecku nie wynikało z ewentualnego poparzenia, ale z krzyków i krytyki dorosłych, którzy mocno skarcili chłopca za nieodpowiedzialne zachowanie. Ta z pozoru błaha scena odcisnęła piętno na całym życiu mężczyzny, który już jako dorosły człowiek panicznie bał się nieznanego i tkwił w bezpiecznej strefie komfortu. Nie dawał sobie szansy na rozwój zawodowy, a także osobisty, bo wspomniane wydarzenie rezonowało na wiele aspektów jego życia, blokując jego kreatywność, potencjał i zdolność komunikacji z innymi. Po uzdrowieniu sytuacji inicjującej problem i wyciągnięciu z niej właściwej lekcji, mężczyzna natychmiast odczuł pozytywne efekty sesji, ponieważ hipnoterapia działa szybko i skutecznie.

Unikanie podejmowania decyzji i kroków w kierunku zmiany wynika najczęściej z obawy przed popełnieniem błędu, negatywną oceną czy reakcją innych. Niestety bez ryzykowania nie ma szans na znaczną poprawę jakości życia. Paradoksalnie bowiem, im więcej razy się mylimy, tym bardziej wzrasta prawdopodobieństwo dojścia do wyznaczonego celu. Jedynym sposobem na uniknięcie niepowodzenia jest stanie w miejscu, poruszanie się w strefie komfortu, powtarzanie tych samych działań w bezpiecznym, znanym środowisku. Taka postawa nigdy nie doprowadzi do sukcesu, bo tylko błędy i wyciągnięte z nich lekcje dają siłę, wiedzę, nową perspektywę i w efekcie czynią nas bogatszymi wewnętrznie ludźmi, gotowymi unieść trofeum zwycięzcy, co też bywa sporym wyzwaniem.

Wielu ludzi reaguje na nieudane działanie złością, depresją i w konsekwencji zaprzestaniem starań, a przecież każdemu wydarzeniu, które przebiegło wbrew naszym oczekiwaniom można nadać sens i wyciągnąć z niego korzyści. To może być chociażby zadowolenie z podjęcia ryzyka, z próby dojścia do celu. Zamiast złości, lamentowania nad porażką czy jej wypierania, warto wzbudzić w sobie ciekawość, zadając sobie pytania: Czego mogę się nauczyć z tego doświadczenia? Co mogę zrobić, aby następnym razem poszło mi lepiej? Im szybciej zaakceptujesz sytuację, tym szybciej możesz wyznaczyć nowy, lepszy kierunek i przekształcić niepowodzenie w spektakularny sukces.

Przyczyną tak obsesyjnego unikania błędów jest także nadmierne przywiązanie do wyniku. Działa to na naszą niekorzyść, ponieważ mając presję na konkretny efekt, kreujemy niepotrzebny stres, który z kolei zamyka nam dostęp do pełni potencjału i możliwości. Mówi o tym jedno z praw rządzących umysłem: “im większy wysiłek świadomości, tym mniejsza odpowiedź podświadomości”. Oznacza to, że podchodząc do zadań na luzie, czerpiąc taką samą radość z procesu dochodzenia do celu, jak z samego efektu działań, możemy osiągnąć dużo lepsze rezultaty.

Doskonały stosunek do popełniania błędów reprezentują doświadczeni wspinacze, którzy ze spokojem przyjmują każde odpadnięcie od ściany, ponieważ wiedzą, że to naturalny element nauki wpisany w ten sport. Bez ryzykowania nie mają szans na przechodzenie dróg o coraz to wyższym stopniu trudności. Kiedy wybitny wspinacz zalicza „lot”, na jego twarzy nie widać złości czy frustracji lecz spokój, skupienie i absolutne umiłowanie wspinaczki. Jest dumny z siebie, że podjął wyzwanie i wykorzystał maksimum zasobów, jakie były dla niego dostępne w danym momencie. Do następnej próby przystąpi bogatszy o nowe doświadczenie, co zwiększy prawdopodobieństwo zdobycia upragnionego szczytu, choć w tym sporcie proces wspinania bywa celem samym w sobie.

Porażka staje się porażką tylko wtedy, kiedy nie wyciągamy z niej wniosków, nie zmieniamy swoich działań i postępujemy za każdym razem w ten sam sposób. Z właściwym nastawieniem i inteligentnym podejściem do przegranej, zbliżamy się coraz bardziej do oczekiwanego rezultatu. Podjęcie złej decyzji jest bowiem lepsze od stania w miejscu i unikania odpowiedzialności. Dzięki takiemu podejściu powstają wynalazki i świat idzie naprzód. Drogi do sukcesu wielu wybitnych jednostek usłane były niepowodzeniami. Warto zatem zmienić znaczenie słowa porażka, ponieważ życie pokazuje, że może stać się ona transformującym i uwalniającym doświadczeniem. Niepowodzenia są bowiem katalizatorami zmian na lepsze, gdyż zmuszają nas do analizy, wyciągnięcia wniosków z poprzednich działań, z posiadanego zestawu przekonań i stworzenia nowej, lepszej strategii.

Na drodze usłanej błędami rozwijamy się dużo bardziej niż krocząc ścieżką, która jest prosta i przyjemna. Dlatego też osoby o trudnej historii życiowej mają w sobie ogromny potencjał do zwyciężania, ponieważ wielokrotnie zmuszane były do stawiania czoła przeciwnościom losu, co wymagało siły i odporności psychicznej. Niestety nie zawsze ten potencjał jej uwolniony. Mogą go blokować pokłady strachu czy innych negatywnych emocji, które są dziedzictwem przeżytych traum. Na szczęście dobrze przeprowadzona hipnoterapia potrafi błyskawicznie zrzucić zbędny bagaż emocjonalny wyniesiony z przeszłości, zabierając z niej jedynie wartościowe lekcje i wygenerowaną siłę.

Popełnianie błędów wiąże się oczywiście z konsekwencjami, dlatego warto rozróżnić głupie błędy od tych mądrych. Przykładem tych pierwszych jest zainwestowanie całych swoich oszczędności w mocno niestabilny biznes albo wejście w romans z żonatym przyjacielem tylko dlatego, aby udowodnić sobie gotowość do podejmowania ryzyka. Umiejętność przegrywania musi wiązać się bowiem ze zdolnością do radzenia sobie z jego skutkami. Mądry błąd to taki, kiedy widzisz na horyzoncie swój cel, masz jasno sprecyzowaną czystą intencję, ale jednocześnie akceptujesz możliwość ewentualnej pomyłki.

Podchodząc do tematu w kategoriach duchowych można powiedzieć, że porażka jest sposobem Wszechświata na testowanie naszego zaangażowania i gotowości do wejścia na wyższy poziom egzystencji. Prawdą jest, że bardziej cenimy rzeczy, które przychodzą nam trudniej, więc Wszechświat sprawdza czy zasługujemy na upragnioną nagrodę i w pełni wykorzystamy możliwości, jakie czekają na nas po „zdobyciu szczytu”. Jeśli pomimo upadków wstajemy i idziemy dalej to oznacza, że warto spełnić nasze pragnienia. Kiedy zaufamy siłom wyższym i z pokorą będziemy przyjmować fundowane nam lekcje, wypełniając się wdzięcznością i akceptacją, rozwiniemy się duchowo i dojdziemy do miejsca, do którego nawet nie wiedzieliśmy, że możemy dotrzeć. Może warto zatem pokochać błędy i przyjmować je jak największe prezenty od losu?

Dagmara Konopacka